Przechodź spokojnie  przez hałas i pośpiech.
RSS
sobota, 12 czerwca 2010
Kraków część następna.

Ostatnio trochę zniknęłam. Ogarnął mnie wir przeprowadzki i pracy. Ale mogę się pochwalić - w końcu znalazłam! Teraz więc będą już o wiele częściej posty i przestanę tak brutalnie zaniedbywać bloga, jak ostatnio.

Kolejne odsłony dni krakowskich. Pogoda oczywiście w kratkę. na szczęście nie przeszkodziła nam ona ani trochę w zwiedzaniu, a zdjęcia robiliśmy na każdym kroku i, o dziwo, nigdy się na nich deszcz nie załapał. Kolejny dzień magicznych miejsc.

I znalazłam drzwiczki dla krasnoludków - pewnie tych wrocławskich :)

A tam jest obraz Blake'a! "Stworzenie świata". Ach ach. I - uwierzcie lub nie - po raz pierwszy byłam w wegetariańskiej restauracji. Pysznie i dużo :)

sukienka - second hand, nie pamiętam z jakiej firmy, uzupełnię później
sweterek - sklep mamy
kapelusz - allegro
pasek - second hand
torebka - decobazaar
buty - CCC, najwygodniejsze na świecie

Tagi: kraków
20:29, oldfashioned
Link Komentarze (14) »
sobota, 05 czerwca 2010
Powrót.

Na początku przepraszam was bardzo - nie powiadomiłam o wyjeździe i zostawiłam bloga bez opieki na tak długo. Miałam tyle na głowie - przeprowadzka, końcówki matur, szukanie pracy. No i oczywiście wycieczka do Krakowa! Ach, magiczne miejsce. Myślę, że każdy wie co nieco o Krakowie, więc rozpisywać się nie będę. Mogę tylko wspomnieć, że czułam się na przemian jak w filmie i jak w ksiażce Prachetta. Film - wszystkie te magiczne chwile, najbardziej jednak kiedy byłam w kościele dominikanów i natrafiłam na mszę (?) w języku łacińskim, która była prawie cała śpiewana przez tłum mężczyzn w białych szatach. Nie do opisania. Pratchett - w tym mieście każdy ma swoją gildię ;). Jest nawet Gildia Umiejętności. Czy to znaczy, że jak potrafię zrobić jajecznicę to się tam dostanę???

Moje stroje przede wszystkim wygpdne, luźne i warstwowe. Będę po kolei wstawiała zdjęcia z poszczególnych dni.

Zaczęło się od pustego brzuszka. Co poradzić? Pierogi!

Wiem, każdy robi sobie tu zdjęcie. Ale byłam pierwszy raz w Krakowie, więc mogę zachowywać się jak turystka :D

Pierwsze promyki słońca. Na prawdę nie padało przez cały czas, tylko trochę.

A oto idealne drugie śniadanie - ciastko podane na ozdobionym talerzyku (to moje male zboczenie, uwielbiam jak talerz jest udekorowany), kawa w filiżance z pasującym do siebie spodeczkiem (to wcale nie jest oczywiste) i szklanka wody, o której większość kawiarni zapomina podając espresso. Na zdjęciu nie załapała się niestety moja late, ale również była idealna, z puchatą pianką na wierzchu. Ach.

sweterek - sklep mamy
top z koronką - sh
spódnica - allegro
płaszczyk - sh

Tagi: kraków
22:48, oldfashioned
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 17 maja 2010
Tour guide.

Dzisiaj już po ustnym podstawowym z angielskiego. Dziwny temat, o turystach.

Ha, i a propos matury z angielskiego, mały demot maturalny :P http://komixxy.pl/56050/Matura-z-Angielskiego

Pogoda wciąż nie zachęca. Zamiast ubierać coraz cieńsze rajstopy, noszę coraz grubsze. Błagam, niech to się w końcu zmieni. Nie mogę myśleć przy takiej pogodzie.

Mam wielką prośbę. Jeśli któraś z was w swoim TESCO zobaczy ten strój poniżej, proszę o informację. Jest cudny, byłam u siebie i niestety nie ma. Ach ach... Już się marzą wakacje.

Tymczasem zestaw maturalny. Klasycznie.

koszula - Papaya, sh
marynarka - S.Oliver, sh
spódnica - sh
buty - Zara, allegro
broszka - DIY

21:48, oldfashioned
Link Komentarze (10) »
piątek, 14 maja 2010
Gorset.

Na początku co nieco o maturach. Najważniejsze, że to już za mną. Tyle stresu, wyczekiwania, a minęło tak szybko. Dziękuję Wam za trzymanie kciuków i za miłe słowa. Bardzo przyjemnie było wchodzić na blog w trakcie tego maratonu i czytać Wasze komentarze. Poszło dobrze według mnie, jestem zadowolona z tego co napisałam - czy inni będą również zadowoleni okaże się później :P Ach, teraz już nadeszły upragnione chwile spokoju i beztroskiego obijania się :)

Nie o maturach jednak chciałam pisać, ale o gorsetach. Było już mnóstwo postów na przeróżnych blogach o gorsetach, nadszedł więc i mój moment pokazania początków mojej kolekcji.

O tym, jakie cuda potrafią zdziałać, chyba nie muszę pisać, każdy z nas na pewno widział albo się przekonał. Tym, którzy się do nich nie mogą przekonać, mogę szepnąć kilka słów. Gorset wystarczy tylko odpowiednio dobrać, żeby czuć się w nim dobrze. Musi być on oczywiście nieco za mały, żeby spełniał swoją rolę i zapewnił upragnioną figurę klepsydry, jednak nie można przesadzać. Pierwszy gorset radzę kupić "na żywo", nie w internecie. Wtedy można zobaczyć jak gorset układa się na naszym ciele, jaki rozmiar potrzebujemy i czy to w ogóle jest dobry pomysł. Później już można do woli penetrować internet w poszukiwaniu tych cudów.

Osobiście jestem zwolenniczną noszenia gorsetów w formie bielizny, lecz o tym jak kobieco może wyglądać on jako element ubrania pokazuje Donna Regina, której talię każdy może pozazdrościć.

 

Moja kolekcja składa się na razie z trzech gorsetów. Biały kupiłam do sukienek z wyciętymi plecami - haftki ma bardzo obniżone. Brązowy mnie olśnił na allegro, jest z cudownego dla skóry materiału, idealnie się układa i do tego ma paski do pończoch. Czarny koronkowy natomiast jest prawdziwą perełką vintage. Przy okazji przebywania we Wrocławiu natknęłam się na Galerię Retro - istny raj! Wszystko bym tam kupiła, szczególnie wszystkie kapelusze. W trakcie grzebania w tych cudownościach natknęłam się na ten gorset - wiązany z tyłu, idealnie na mój rozmiar, a do tego wyglądał jak nowy. I jak tu sie oprzeć?:)

Gorsety:
biały - Just Married, allegro
czarny - vintage, Galeria Retro
brązowy - Ann Summers, allegro

Tagi: gorset
21:00, oldfashioned
Link Komentarze (9) »
wtorek, 04 maja 2010
Matura 1/3

Pierwsze nerwy puściły. Dla rozluźnienia mam czas przynajmniej notkę skrobnąć :)

Jedna trzecia już za mną. Dzisiaj dwa polskie były, jutro 2xmatma, pojutre 2xangielski. Mały maraton. Na szczęście będę miała już wtedy wszystko z głowy. Zostaną tylko ustne, ale tym się nie trzeba przejmować. Dziękuję za miłe komentarze w poprzednim poście ;)

Dziś rano, kiedy się ubierałam, znalazłam w marynarce moje kolczyki z kaczuszką. Całkowicie o nich zapomniałam. Stwierdziłam więc, że to musi być znak, więc niezwłocznie zdjęłam perełki i założyłam kaczuszki na szczęście. Do tego przypięłam do marynarki moją broszkę z kokardek (była w jednej z początkowych notek), na nogach szare botki (również były) i czułam się o wiele bardziej rozluźniona :) Na stres więc najlepiej jest się ubrać tak, aby czuć się ładnie. Od razu pomaga, możecie mi wierzyć :)

Zdjęcia na szybko, ponuro dzisiaj, więc niestety nie wyszły zbyt ładnie. Ale kaczuszki widać idealnie.

I mój kuferek. Dostałam od cioci mojego mężczyzny. Zdecydowanie moja ulubiona torebka.

sukienka - George, allegro
kuferek - vintage
kolczyki w szklane kaczuszki - wyrób koleżanki
naszyjnik z serduszkiem - prezent
pasek - second-hand

20:00, oldfashioned
Link Komentarze (10) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5